Historia Krwiodawstwa w Polsce


Historia krwiodawstwa

Jeśli ktoś sądzi, że krwiodawstwo to czasy współczesne jest w błędzie. Krew wzbudzała od zawsze ciekawość ludzi. Była w kręgach zainteresowania szamanów, alchemików, znachorów, astrologów, kapłanów, nadwornych medyków, cyrulików a dopiero potem uczonych.

To grecki filozof, poeta i lekarz Empedokles z Akragas, (ok 490-430r.p.n.e)

pisał: miejscem myśli jest pulsująca koło serca krew. Jemu także przypisuje się słowa: Krew darem życia. Zaś Hipokratez z Kos (460-370p.n.e) ojciec medycyny twierdził m.in. [...w myśł zła, krew musi być zastąpiona dobrem, przez jej upust...]
Grecy najczęściej stosowali nacinanie żył w zgięciu łokciowym, pod kolanem, na stopie albo pod językiem. Upuszczano krew przede wszystkim w chorobach zakaźnych "dla usunięcia nadmiaru wilgoci w organizmie". Najważniejszymi płynami w organizmie była dla nich krew, żółć, czarna żółć i śluz.
Rzymianie podobnie uważali jak Grecy, że podstawą funkcjonowania organizmu są wspomniane wcześniej płyny, a m.in. krwawienie, pomaga przywrócić ich zaburzoną równowagę. Rzymianie pili też ciepłą krew pokonanych gladiatorów, żeby przyswoić sobie ich siłę. Krew zwierząt leczyła wiele chorób. Każde zwierze miało „przypisaną” chorobę, np. krew krokodyla leczyła epilepsję u mężczyzn, a gołębia u kobiet. Krew menstruacyjną uważano za środek antykoncepcyjny i jeden z afrodyzjaków. Lekarz rzymski Galen, jako pierwszy wskazał na ciele człowieka 45 najkorzystniejszych punktów upustu, określił ich częstotliwość i dopuszczalną ilość upuszczonej krwi. Puszczanie krwi nazywano wtedy oddychaniem żył.

Także starożytna medycyna chińska zalecała picie krwi dla wzmocnienia organizmu. Ludzką krew wsiąkniętą w bułkę, podawano jako lek przeciwko gruźlicy. Świeżą krew świni pito w stanach niedokrwistości, krew tygrysa skutecznie wypędzała demony.

Egipcjanie również uważali, że wraz z krwią uchodzi zło. Ciało nacinano lub nakłuwano w różnych miejscach. Scenę takiego zabiegu znaleziono na ścianach grobu pisarza z czasów XVIII dynastii Userhata. Odkryto również narzędzia do wykonywania takich czynności. Równocześnie przypisywali jej cudowne właściwości. Praktykowali kąpiele dla przywrócenia sił.

Aztekowie i Majowie, upuszczali krew by wraz z nią uszły z człowieka złe duchy. 

Średniowiecze to okres w którym nadal wierzy się, że krew ma cudowne właściwości i trzeba ją pić przy każdej okazji.

W XVII w. opracowano pierwsze badania naukowe nad krwią. Angielski lekarz Whiliam Hervty w sposób naukowy opisał krążenie krwi w ludzkim organizmie. Jego prace dały podstawę do podjęcia pierwszych prób z przetaczaniem krwi.
Zimą 1667 roku do Jeana Baptiste Denisa, słynnego lekarza króla Francji Ludwika XIV, przyprowadzono 15-letnigo chłopca Antoine'a Mauroya z wysoką gorączką. Denis przetoczył mu krew jagnięcą, która jego zdaniem powinna podziałać na pacjenta kojąco. Ale Mauroy nie wyszedł na tym dobrze. Wprawdzie po drugiej transfuzji jego stan się poprawił, lecz wkrótce potem znowu ogarnęło go szaleństwo i w końcu zmarł. Chociaż później ustalono, że przyczyną śmierci Mauroya było w rzeczywistości zatrucie arszenikiem, eksperymenty Denisa z krwią zwierzęcą wywołały we Francji zażarte dyskusje. Ostatecznie w 1670 roku zakazano tego rodzaju praktyk.

Z czasem taki zakaz wydał też parlament angielski, a nawet sam papież. Na półtora wieku transfuzje poszły w zapomnienie.
Powrót do transfuzji nastąpił w XIX wieku. Stało się to głównie za sprawą angielskiego położnika Jamesa Blundella. Używał on udoskonalonych technik i nowoczesnych narzędzi, a ponadto obstawał przy przetaczaniu jedynie krwi ludzkiej, dzięki czemu transfuzje znowu wzbudziły ogólne zainteresowanie. Jednakże odradzający się zapał do tej metody ostudził w 1873 roku F.Geselius, polski lekarz, który dokonał przerażającego odkrycia: więcej niż połowa przeprowadzonych transfuzji skończyła się śmiercią. Kiedy dowiedzieli się o tym znani lekarze, zaczęli potępiać tę praktykę, wskutek czego popularność transfuzji po raz kolejny przygasła.
Później, w roku 1878, francuski lekarz Georges Hayem przygotował roztwór soli kuchennej, który jego zdaniem mógł zastąpić krew. W przeciwieństwie do niej nie powodował skutków ubocznych, nie krzepł i łatwo go było transportować. Zrozumiałe, że wszedł do powszechnego użytku. Co zastanawiające jednak, wkrótce krew ponownie zyskała zwolenników. W roku 1901 austriacki patolog i immunolog Karl Landsteiner odkrył istnienie grup krwi, za co otrzymał w 1930 Nagrodę Nobla. W krwinkach czerwonych występują dwa antygeny, które warunkują zjawisko aglutynacji (zlepiania się krwinek) w zetknięciu z krwinkami o odmiennej strukturze antygenowej. Na podstawie tych obserwacji wyróżnił trzy grupy krwi A, B, C (później grupę C przemianowano na 0, a czwartą grupę - AB - odkryto w 1907r.). Z tego faktu wynika, iż daną krew nie zawsze można zastąpić inną. Nic więc dziwnego, że wcześniej tyle transfuzji kończyło się tragicznie! Teraz można było to zmienić - wystarczyło tylko upewnić się, czy grupa krwi dawcy jest zgodna z grupą krwi biorcy. Dysponując tą wiedzą, lekarze na nowo zaufali transfuzjom. Właśnie wtedy rozpoczęła się I wojna światowa.

W czasie I wojny światowej krew bardzo często podawano rannym żołnierzom. Ze względu na to, że płyn ten szybko krzepnie, kiedyś przewożenie go na pole bitwy byłoby raczej niemożliwe. Ale na początku XX wieku dr Richard Lewisohn z Mount Sinai Hospital w Nowym Jorku dokonał udanych eksperymentów z cytrynianem sodu - środkiem zapobiegającym krzepnięciu krwi. Niektórzy lekarze uważali to niezwykłe, przełomowe wydarzenie za istny cud. „To prawie tak, jak gdyby zatrzymało się słońce” - pisał ówczesny wybitny lekarz dr Bertram M.Bernheim. Zapotrzebowanie na krew wzrosło w trakcie II wojny światowej. Społeczeństwo było bombardowane plakatami, na których widniały sloganowe hasła typu: „Oddaj teraz krew”, „Twoja krew może go uratować”, „On oddał swą krew. Czy ty oddasz swoją?” Wezwania takie spotykały się z żywym oddźwiękiem. W USA podczas II wojny światowej oddano jakieś 13.000.000 jednostek krwi. Podobno w Londynie zebrano i rozprowadzono przeszło 260.000 litrów krwi.

W 1940 r. ten sam Karl Landsteiner oraz amerykański hematolog Alexander Wiener odkryli, że w czerwonych krwinkach większości ludzi (ok. 85% populacji) znajduje się jeszcze tzw. antygen Rh D, który ma bardzo istotne znaczenie, zwłaszcza przy dobieraniu krwi dla chorego. Nazwany został czynnikiem Rh i wyróżniono Rh+, Rh-. Na podstawie tych odkryć zostały stworzone podstawy współczesnej transfuzjologii.
W Polsce, pierwszy Ośrodek Przetaczania Krwi powstał już w 1935 roku w Łodzi przy centralnej Stacji Wypadkowej. W 1936 roku otwarto w Warszawie Instytut Przetaczania i Konserwacji Krwi z Ośrodkiem Krwiodawstwa. Po zakończeniu działań wojennych pierwsze stacje przetaczania krwi uruchomiono w Łodzi i Wrocławiu. W ośrodkach tych zarejestrowano ok. 1000 stałych krwiodawców. W 1948 roku było już 8 Stacji Krwiodawstwa. Krwią leczono wtedy rzadko, a przetaczanie odbywało się sporadycznie i metodą bezpośrednią.

Pod koniec 1947 roku prowadzenie działań z zakresu krwiodawstwa powierzono wyłącznie Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi. Krwiodawstwo było oparte w większości na dawcach płatnych.
Pierwszy akt prawny regulujący sprawy służby krwi wydano 7 listopada 1948r.
W 1951r. powstaje w Warszawie Instytut Hematologii, który zajmuje się chorobami krwi, krwiolecznictwem oraz konserwacją krwi i jej preparatyką.

Od 1958 roku rozpoczął się planowy rozwój honorowego, czyli niepłatnego, krwiodawstwa. Pobieraniem, konserwowaniem i przetwarzaniem krwi zajmują się wyspecjalizowane placówki. Krwiodawstwo podlega ministrowi zdrowia.
Przełom lat 50-tych i 60-tych odnotowuje wiele istotnych zmian. Wykonano z krwi konserwowej uniwersalne osocze liofilizowane o długim terminie przechowywania, które wycofane zostało dopiero w 1993 r. Wprowadzono zestawy jednorazowe do pobierania i przetaczania krwi. W latach 70-tych podniesiono bezpieczeństwo dawcy i biorcy poprzez wprowadzenie testów do oznaczania markerów wirusologicznych.

W 1973r. wdrożono program powszechnej profilaktyki konfliktu RH (–) minus, preparatem immunoglobuliny anty-D, przygotowanym z osocza. Pozwoliło to na wyeliminowanie problemu choroby hemolitycznej noworodków.

Ustawa z dn. 07.04.1989r. Prawo o stowarzyszeniach dała możliwość krwiodawcom skupiania się w klubach innych niż czerwonokrzyskie.
1992r. - rozpoczyna się stosowanie plastikowych pojemników do pobierania krwi, a stacje zostają wyposażone w separatory do pobierania osocza. Powstaje też Pracownia Plazmaferezy i Separacji Komórkowej.
1993r. - powstaje Narodowy Program Samowystarczalności Polski w zakresie preparatów osoczopochodnych. Do lecznictwa wprowadza się inaktywowane preparaty albumin, immunoglobulin i czynnika VIII z osocza polskich dawców.
22 sierpnia 1997r. wchodzi w życie Ustawa o publicznej Służbie Krwi, która reguluje zasady pobierania, przechowywania i przetwarzania ludzkiej krwi, obrotu krwią i preparatami krwiopochodnymi. Określa warunki dostępności tych preparatów oraz ustala zasady organizacji publicznej służby krwi.

Dziś w Polsce, pod zarządem Narodowego Centrum Krwi, działa 21 Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.

14 czerwca - obchodzony jest Światowy Dzień Krwiodawstwa.

23 maja - obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Honorowego Dawcy Krwi.

W 1999 roku, Patronem Krwiodawców został o. Maksymilian Maria Kolbe. 
św. Maksymilian Maria Kolbe
W 2012 roku w Stowarzyszeniu Honorowych Dawców Krwi Rzeczypospolitej Polskiej zrzeszonych jest już 30 klubów